Opublikowano , autor: dokumentalistyka

Monika Maj: Jestem z Czeczeni

 „Było tam ciemno. Ja już czułem, że mi serce pęknie, krzyczałem, bałem się ciemności. Myślałem, że nie przeżyję. Oni są okropni Ci Niemcy. Nie miałem siły, żeby się sprzeciwiać, krzyczeli, śmiali się. Byłem zmęczony, głodny, zabrali mi wszystko co miałem. Spałem na podłodze. Jak się obudziłem, zabrali mnie do rodziny zastępczej… Na drugi dzień przyszedł policjant i powiedział – Było Ci tu dobrze. Teraz zabierzemy Cie do prawdziwego więzienia”. Bohaterem historii jest Muslim , który ma teraz 22 lata. Ma śniadą cerę, czarne włosy i oczy, które świadczą o tym, że jest obcokrajowcem. Pochodzi z Czeczenii, a więc jest uchodźcą. Obecnie mieszka w Warszawie. Jego historia zaczyna się cztery lata temu. Muslim przypomina sobie wydarzenie, które spowodowało, że musiał wyjechać ze swojego kraju. Mówi: „ Ostatni dzień jak co dzień byłem w szkole i zostałem porwany przez ludzi, którzy pracują dla prezydenta. Założyli mi kominiarkę na twarz, wsadzili do samochodu i zmuszali, abym zgodził się pracować dla prezydenta. Oni straszne rzeczy robią ludziom. Niektórym palce odcinają. Oni mówili mi, że wiedzą, że jestem terrorystą i że będę walczyć przeciwko prezydentowi. Chcieli, żebym się przyznał, bo inaczej mnie zabiją. Miałem dużo szczęścia, bo wypuścili mnie, ale zastrzegli, że jeżeli komukolwiek powiem o tym zdarzeniu znajdą mnie i zabiją. Na drugi dzień znalazłem się w pociągu.” Od 2007 roku prorosyjskim prezydentem Czeczenii jest Ramzan Kadyrow, syn byłego prezydenta Achmada Kadyrowa. Ma opinię brutalnego demokraty. Dziennikarka rosyjskiej opozycyjnej „Nowej Gaziety” Anna Politkowska twierdzi, że w swoim domu w Centeroj urządził katownię dla przeciwników ojca. Zarzuciła mu także inspirowanie morderstw, udział w strzelaninach i burdach. Za główne źródło dochodów Kadyrowa , Politkowska uważa porwania ludzi dla okupu. Kadyrow posiada swoich ludzi, tzw. potajemne bojówki, którzy oficjalnie funkcjonują jako służba bezpieczeństwa Stosują tortury, zabijają ze względu na poglądy polityczne, gwałcą. Czeczenia przeżyła dwie wojny, obecnie trwa wojna domowa. Zdaniem obserwatorów, łamanie praw człowieka i zbrodnie wojenne popełniane przez obie strony konfliktu są na porządku dziennym, stając się integralną częścią konfliktu.

– Czy pamiętasz wojnę?

-Tak, niestety pamiętam. Siedziałem miesiąc w piwnicy z rodziną, kiedy miasto było bombardowane. Raz wyszedłem po wodę. I to co zobaczyłem utkwiło mi w pamięci na zawsze. Widziałem jak rosyjscy żołnierze przywiązują małe dziecko za jedną rękę do lufy czołgu i za nogę do lufy drugiego. Po chwili rozjeżdżają się. Mam ochotę ich zabić!

Polska

Po incydencie w szkole Muslim znalazł się w pociągu jadącym do… Sam nie wiedział gdzie. Miał szesnaście lat. Był sam. W pociągu było wielu jego rodaków, więc nie czuł się w pełni samotny. Nie wiedział co się z nim stanie. – Jedynie co wiedziałem to to, że gdy dotrę na miejsce muszę powiedzieć „ azyl”. To słowo jedynie znałem. Boże ja nie wiedziałem co mam robić. Nie zależało mi już na niczym. Muslim trafił do ośrodka dla uchodźców. Spędził tam jedną noc przed drzwiami budynku, ponieważ nie było już miejsca w środku. Drugiego dnia przeprowadzali z nim wywiad , pytali po kilka razy dlaczego przyjechał do Polski. Nie wiedzieli co z nim zrobi, Muslim był wtedy niepełnoletni. Decyzja zapadła. Trafił do domu dziecka. Pomimo przeciwności chłopaka, trafił do domu dziecka w Warszawie. Spędził tam trzy dni. Nie mógł się odnaleźć. Nowy język, nowa kultura, inni ludzie. Muslim mówi, że wtedy po raz pierwszy zobaczył czarnego człowieka, dziewczyny w spodniach, bez nakrycia głowy. Wtedy chciał się tylko skontaktować ze swoją rodziną. Zadzwonił do brata, który mieszka we Francji. Razem wpadli na pomysł ucieczki Muslima z Polski do Francji.

Niemcy

-Kiedy przekraczałem granicę niemiecką zatrzymali mnie. Powiedzieli mi, że nielegalnie przekroczyłem granice i że maksymalnie mogą 3 miesiące mnie zatrzymać. Nic nie mówiłem byłem w szoku. Podpisywałem wszystkie dokumenty, które mi dali. Strasznie płakałem. Pierwszą noc nocowałem u policjantów na granicy, w pokoju gdzie nie ma okien. Powiedzieli, że w środku jest przycisk, że jak będę coś chcieć to mam go nacisnąć. Jak tylko zamknęli drzwi, ja od razu naciskałem ten guzik, a oni nie przychodzili. Było tam ciemno. Ja już czułem, że mi serce pęknie, krzyczałem, bałem się ciemności. Myślałem, że nie przeżyję. Oni są okropni Ci Niemcy. Nie miałem siły, żeby się sprzeciwiać, krzyczeli, śmiali się. Byłem zmęczony, głodny, zabrali mi wszystko co miałem. Spałem na podłodze. Jak się obudziłem, zabrali mnie do rodziny zastępczej… Na drugi dzień przyszedł policjant i powiedział – Było Ci tu dobrze. Teraz zabierzemy Cie do prawdziwego więzienia. Bardzo długo jechaliśmy. Tam jak się wchodziło, to patrzyłem czy będzie można uciec. Wszystko było pod prądem. Miałem na sobie 2 dni kajdanki. Zabrali mnie do mojej celi. Na szczęście miałem sam pokój. W celi miałem łóżko dwupiętrowe, stolik i obok kibel. W nocy nic nie zjadłem. Na drugi dzień o 6 rano obudził mnie ktoś i dał mi 6 kawałków chleba, herbatę bez cukru. Na obiad dostałem zupę, której nie zjadłem. Wieczorem też nie zjadłem, bo dostałem świnie, wieprzowinę, której nie jem. Oni się już na mnie wkurwiali bo nie jadłem. W ciągu dnia mogłem wyjść godzinę na spacer. Rano przed 6 przychodzili i wylewali mi brudną wodę tak jak z kibla, w celi i kazali mi to sprzątać i się śmiali jak ja tam sprzątałem, to gówno. Na twarzy chłopaka widać smutek, coraz trudniej jest mu o tym mówić. – Oni robili okropne rzeczy. Ja chciałem pisać, bo się nudziłem strasznie. Dali mi długopis, ale nic na czym mogłem pisać. Powiedzieli, żebym pisał na sobie. Śmiali się ze mnie. Zacząłem pisać na papierze toaletowym. Pisałem codziennie. Miałem ogromne sterty tego papieru. Nie chciałem się kąpać, bo tam wchodzili wszyscy i mnie zaczepiali. Poznałem jednego muzułmanina, który mnie bronił. Po dwóch miesiącach strażnicy weszli do mojej celi, kazali mi się spakować i wsadzili mnie do samochodu w kajdankach. Zawieźli na lotnisko. Dopiero w samolocie zdjęli mi kajdanki. Zabrali mi mój dziennik, wszystko co tam miałem, oddali jedynie moje ubranie.

I znów Polska

Muslim trafił znowu do domu dziecka, z którego uciekł. Po dwumiesięcznych przeżyciach cieszył się, że tam wrócił. Rozpoczął szkołę. Miał problemy językowe, pomimo, że był zdolnym uczniem – jak twierdz dyrektor liceum. Zrezygnował z nauki bo uważał, że nie da rady. Po 2 latach w domu dziecka, kiedy skończył osiemnaście lat wyprowadził się do rodziny w jednej z dzielnic Warszawy, którą znalazł przypadkiem. Teraz im pomaga z językiem oraz w opiece nad dziećmi.

Po czterech latach mówię już dobrze po polsku i rozumiem, bo wychodzę do ludzi. Teraz chodzę na castingi, zdjęcia, plany filmowe. Tak zarabiam Na pytanie – Jakie jest Twoje marzenie? Muslim odpowiada: – Chcę zostać aktorem. Chcę być w stanie się utrzymać sam, zostać w Polsce i zobaczyć moją rodzinę, której nie widziałem cztery lata. A może zostanę reżyserem i będę grać w swoich filmach? Spotkanie z Muslimem początkowo wzbudziło we mnie zakłopotanie, smutek, strach. Dopiero później poznając go bliżej zrozumiałam, że pomimo cierpienia, które przeżył jest bardzo wartościowym i dobrym człowiekiem. Cieszę się, że go poznałam i mogłam wysłuchać. Historia Muslima pokazuje, że wszyscy jesteśmy tacy sami. Jedni z nas przeżyli więcej cierpienia inni mniej dlatego nie warto na wstępie kierować się uprzedzeniami, gdyż nie wiemy jak bardzo może to skrzywdzić drugą osobę. Dlatego warto jest słuchać innych…

Możliwość komentowania jest wyłączona.